Specyfika tłumaczenia artykułu naukowego na angielski
Artykuł naukowy to nie zwykły tekst – dlaczego tłumaczenie jest trudniejsze
Tłumaczenie artykułu naukowego na angielski różni się zasadniczo od przekładu tekstu marketingowego, maila czy nawet eseju akademickiego. W grę wchodzi nie tylko poprawność językowa, ale też precyzja terminologii, spójność logiki oraz zgodność z konwencjami danej dyscypliny. Każde nieprecyzyjne sformułowanie może spowodować nieporozumienie, a nawet podważyć wiarygodność badań. Dlatego pisanie po angielsku bez polonizmów i kalek językowych staje się kluczowe.
Autor tłumaczący swój własny tekst stoi przed dodatkowymi wyzwaniami. Zna treść na wylot, co utrudnia mu dostrzeżenie, gdzie angielska wersja jest niejasna, nadmiernie dosłowna lub ma „polski” szyk. Z kolei zawodowy tłumacz może nie znać specjalistycznej terminologii danej niszy, przez co ryzykuje zbyt ogólne lub błędne słownictwo. Najlepsze efekty przynosi połączenie jednego i drugiego: specjalisty od treści oraz specjalisty od języka. Jeśli jednak tłumaczysz samodzielnie, potrzebujesz zestawu konkretnych narzędzi i nawyków.
Język angielski w publikacjach naukowych charakteryzuje się względną standaryzacją. W wielu dziedzinach obowiązują podobne schematy budowania akapitów, prezentowania wyników, formułowania hipotez. Z jednej strony ułatwia to tworzenie tekstu, bo możesz się wzorować na istniejących artykułach z topowych czasopism. Z drugiej – każde odstępstwo od tej normy, spowodowane kalką z polskiego, jest tym bardziej widoczne dla recenzenta czy redaktora.
Różnice między pisaniem po polsku i po angielsku w nauce
Polskie teksty naukowe często są bardziej nominalne i „zbiurokratyzowane” niż ich angielskie odpowiedniki. Wiele zdań opiera się na rzeczownikach odczasownikowych („realizacja”, „wykonanie”, „przeprowadzenie”, „zastosowanie”), które w angielskim zwykle zastępuje się prostszym czasownikiem („we conducted”, „we applied”, „we used”). Przenoszenie tej nominalizacji wprost do angielskiego prowadzi do ciężkiego, mało komunikatywnego stylu.
Różni się też podejście do długości zdań. W polszczyźnie nawet bardzo obszerne zdanie z wieloma wtrąceniami może być uznane za poprawne i akceptowalne w tekstach naukowych. W angielskim języku akademickim zbyt długie zdania są postrzegane jako mętne i mało profesjonalne. Zamiast jednego, złożonego wielokrotnie, stosuje się raczej dwa lub trzy krótsze zdania, z wyraźniejszym podziałem na główną myśl i szczegóły uzupełniające.
Istotna jest też różnica w eksplicytności. W polskich artykułach częściej zakłada się, że czytelnik „domyśli się” pewnych rzeczy z kontekstu. W angielskich tekstach, szczególnie w czasopismach międzynarodowych, autorzy silniej prowadzą czytelnika: sygnalizują strukturę argumentacji, cel akapitu, rolę poszczególnych przykładów. W przekładzie trzeba zatem zadbać nie tylko o słownictwo, ale też o dobudowanie przejść i sygnałów logicznych, jeśli w oryginale są zbyt oszczędne.
Najczęstsze cele tłumaczenia artykułu naukowego
Inaczej tłumaczy się tekst z myślą o formalnej publikacji w czasopiśmie indeksowanym, a inaczej, gdy potrzebujesz jedynie wersji roboczej na stronę instytutu lub do międzynarodowego raportu projektowego. Precyzyjne określenie celu ułatwia podjęcie decyzji, jak głęboko ingerować w strukturę tekstu, co doprecyzować, a co zostawić w formie bliskiej oryginałowi.
Najczęstsze scenariusze to:
- pełne tłumaczenie artykułu do publikacji w czasopiśmie anglojęzycznym,
- dostosowanie polskiego tekstu do standardów konferencji międzynarodowej,
- przygotowanie rozdziału w języku angielskim do monografii wieloautorskiej,
- stworzenie angielskiej wersji raportu z badań na potrzeby grantodawcy.
W każdej z tych sytuacji obowiązuje ta sama zasada: zero polonizmów, maksimum przejrzystości. Różny może być natomiast poziom dopracowania stylu – od poprawnego i jasnego (np. w raportach) po bardzo dopieszczony, spełniający wygórowane wymagania recenzentów (czasopisma Q1/Q2).

Najczęstsze polonizmy w artykułach naukowych po angielsku
Polskie kalki leksykalne: słowa, które „brzmią dobrze”, ale są błędne
Polonizmy leksykalne to wyrazy lub zwroty, które powstały przez dosłowne tłumaczenie z polskiego, a w angielszczyźnie naukowej są nienaturalne, niezrozumiałe albo zmieniają sens. Część z nich jest wprawdzie zrozumiała, ale wyraźnie „trąci” obcym akcentem.
Przykłady typowych kalk leksykalnych wraz z poprawnymi wersjami:
| Polski oryginał | Dosłowny (zły) przekład | Naturalny przekład naukowy |
|---|---|---|
| problem badawczy | research problem | research question / research issue |
| cel pracy | the aim of the work | the aim of this study / the objective of this paper |
| literatura przedmiotu | literature of the subject | literature review / relevant literature |
| stan badań | state of research | state of the art / current research on X |
| na podstawie | on the basis of | based on / drawing on |
| w niniejszym artykule | in the present article | in this paper / in this article |
Źródłem problemu jest często nadmierne zaufanie do słowników ogólnych i tłumaczeń automatycznych. Zanim przyjmiesz daną frazę jako poprawną, wpisz ją w cudzysłowie w Google Scholar lub w bazach typu Scopus/IEEE/ACM i zobacz, czy rzeczywiście pojawia się w recenzowanych publikacjach. Jeśli wyników jest skrajnie mało, a alternatywna fraza ma dziesiątki tysięcy użyć, wybór jest prosty.
Polonizmy składniowe: polski szyk w angielskim zdaniu
Drugą grupą problemów są kalki składniowe, czyli sytuacje, w których pojedyncze słowa są poprawne, ale całe zdanie brzmi po polsku. Często wynika to z kopiowania polskiego szyku i struktury logicznej, bez uwzględnienia typowych wzorców angielskich.
Przykład 1:
Polski: „W artykule przedstawiono analizę czynników wpływających na…”
Dosłownie: „In the article an analysis of factors influencing… is presented.”
Naturalnie: „This paper presents an analysis of the factors that influence…”
Przykład 2:
Polski: „Uzyskane wyniki wskazują, że…”
Dosłownie: „The obtained results indicate that…”
Naturalnie: „The results indicate that…” albo „Our findings suggest that…”
Charakterystycznym polonizmem jest też częste zaczynanie zdań od „In the research…”, „In the article…”, „In the work…”. W angielskiej praktyce naukowej zdecydowanie częściej pojawiają się konstrukcje z this study / this paper / we. Dosłowna kalkowanie bezosobowych polskich form („przeprowadzono badanie”, „zastosowano metodę”) prowadzi do ociężałych i niejasnych struktur.
Polonizmy na poziomie fraz: wyrażenia pół-poprawne
Istnieje grupa wyrażeń, które formalnie nie są błędne, ale nie są typowe dla gatunku. Dają się zrozumieć, jednak native speaker od razu wyczuje, że tekst był pisany przez osobę posługującą się polszczyzną jako pierwszym językiem.
Przykłady:
- „In the scope of this work” – teoretycznie ok, ale dużo częstsze będzie „In this study” lub „Within the scope of this study” (rzadziej stosowane i zwykle z mocnym uzasadnieniem).
- „On the one side / on the other side” – pod wpływem polskiego „z jednej strony / z drugiej strony”, podczas gdy naturalne są „On the one hand / on the other hand”.
- „Taking into account that” – możliwe, lecz przy nadmiernym użyciu brzmi szkolnie; często lepiej zastąpić prostszym „Since…”, „Given that…”, „Because…”.
Najpewniejszą metodą eliminowania takich pół-polonizmów jest regularne porównywanie własnych zdań z fragmentami z dobrych artykułów z Twojej dziedziny. Po pewnym czasie zaczynasz „słyszeć”, które zwroty są książkowo poprawne, ale w praktyce prawie nieużywane.
Precyzja terminologii a naturalność języka angielskiego
Jak wybierać angielskie odpowiedniki terminów specjalistycznych
Przy tłumaczeniu artykułu naukowego na angielski najpierw trzeba oddzielić to, co jest terminem technicznym, od zwykłego języka akademickiego. Błędem jest traktowanie wszystkiego jak terminów, a potem dosłowne przekładanie każdego rzeczownika, który w polskim brzmi „naukowo”. W praktyce tylko część słownictwa wymaga specjalistycznego doboru, pozostała powinna zostać uproszczona.
Dobre podejście do terminologii obejmuje kilka kroków:
- Identyfikacja kluczowych pojęć w polskim tekście (najlepiej sporządzić listę ok. 20–50 najważniejszych terminów).
- Sprawdzenie, jak są tłumaczone w artykułach z czołowych czasopism danej dyscypliny.
- Zachowanie konsekwencji – jeden termin = jeden odpowiednik (chyba że w literaturze angielskiej istnieją ustalone synonimy).
- Unikanie tworzenia własnych „wynalazków językowych”, jeśli w obiegu jest już powszechnie używana nazwa.
Prosty przykład: polskie „badania podłużne” w naukach społecznych to nie „longitudinal researches”, lecz „longitudinal studies”. W słownikach ogólnych „research” i „studies” mogą być wymienne, ale w danej dziedzinie utrwalił się konkretny wariant i właśnie jego trzeba się trzymać.
Równowaga między precyzją a prostotą
Precyzja nie oznacza komplikowania języka. W praktyce recenzenci wolą jasne, konkretne zdanie zamiast trzech wersji „żeby było pewne, że się nikt nie przyczepi”. Zbyt szczegółowe doprecyzowywanie wszystkiego często wynika z niepewności językowej – autor ma poczucie, że jeśli po angielsku powie to samo prostym zdaniem, to „będzie za mało naukowe”.
Porównanie:
Polonizująca wersja:
„The conducted research aimed at the detailed identification and comprehensive analysis of factors that may potentially influence the effectiveness of…”
Lepsza, prostsza wersja:
„The study aimed to identify and analyse the factors that may influence the effectiveness of…”
Druga wersja wciąż jest w pełni precyzyjna. Usunięto jedynie zbędne ozdobniki, które nic nie wnosiły do treści, a zagracały zdanie. Takie „pompowanie” angielszczyzny pseudo-naukowymi przymiotnikami i rzeczownikami jest jednym z najczęstszych polonizmów stylistycznych.
Kiedy zostawić polski termin w oryginale
Zdarzają się sytuacje, w których dany termin nie ma sensownego odpowiednika w angielskim, albo jego tłumaczenie osłabiałoby odniesienie do konkretnego kontekstu kulturowego czy instytucjonalnego. Dotyczy to zwłaszcza:
- nazw polskich instytucji, programów, aktów prawnych,
- pojęć mocno osadzonych w lokalnej tradycji badawczej,
- terminów, które realnie funkcjonują w literaturze międzynarodowej w oryginalnym brzmieniu (np. „powiat”, „gmina” w niektórych tekstach o administracji).
W takich przypadkach stosuje się najczęściej strategię: opisowy odpowiednik angielski + polski termin w nawiasie przy pierwszym użyciu, a później albo sama wersja angielska, albo – jeśli to konieczne – polska:
„We examined local government districts (powiaty) in three regions of Poland.”
„The analysis focuses on municipalities (gminy) that adopted the reform.”
Kluczowe, by nie „anglicyzować” na siłę pojęć, które po prostu nie mają dobrego odpowiednika, ale też nie zostawiać ich bez żadnego objaśnienia – czytelnik spoza Polski ma mieć szansę zrozumieć, o czym mowa.

Typowe błędy gramatyczne i składniowe w tłumaczeniach naukowych
Czasy i aspekty: Present Simple, Present Perfect, Past Simple
Dobór czasów w typowych częściach artykułu
Zasady użycia czasów w artykułach naukowych są w dużej mierze konwencjonalne. Problem pojawia się wtedy, gdy autor próbuje przenieść polską logikę użycia aspektu (dokonanego/niedokonanego) na język angielski. W praktyce pomaga myślenie kategoriami: co jest stałym faktem, co jest opisem metody, a co odnosi się do jednego, zakończonego badania.
- Present Simple – fakty, twierdzenia ogólne, stan wiedzy, treść tabel, rysunków:
- „This study shows that…”
- „Table 2 presents the main results.”
- „Previous research indicates that…”
- Past Simple – konkretne działania w ramach badania, przebieg eksperymentu:
- „We collected data from three universities.”
- „Participants completed an online survey.”
- Present Perfect – łącznik między przeszłością a aktualnym stanem wiedzy:
- „Several studies have examined this issue.”
- „Researchers have proposed a number of models.”
W polskich tłumaczeniach często pojawiają się zdania typu: „We have used the following method…”, podczas gdy w opisie procedury dominuje Past Simple: „We used the following method…”. Present Perfect jest zarezerwowany raczej dla perspektywy literatury („Authors have discussed…”), a nie dla suchego opisu kroków badawczych.
Strona czynna zamiast nadużywanej strony biernej
Polskie teksty naukowe chętnie korzystają z form bezosobowych („zastosowano”, „przeprowadzono”, „stwierdzono”), które aż proszą się o stronę bierną w angielskim. Tymczasem w wielu dziedzinach normą jest strona czynna z „we” lub „this study”. Nadmierne użycie strony biernej brzmi sztucznie i utrudnia śledzenie, kto coś zrobił.
Porównanie:
Kalka:
„The method was applied in order to verify the hypothesis.”
Bardziej naturalnie:
„We applied the method to verify the hypothesis.”
Strona bierna wciąż jest potrzebna, zwłaszcza gdy wykonawca jest oczywisty lub nieistotny:
- „Data were collected in two stages.” (ważny jest proces, nie konkretny zbierający)
- „The survey was administered online.”
Kluczem jest wyważenie: jeśli w całym akapicie nie pojawia się „we”, a wszystkie czasowniki są w stronie biernej, zdanie prawie na pewno będzie brzmiało jak tłumaczenie z polskiego.
Przedimki: „a”, „an”, „the” i brak przedimka
Brak rodzajników w polskim powoduje, że w tłumaczeniach naukowych pojawia się wiele błędów typu „the X” tam, gdzie w ogóle nie jest on potrzebny. Najwięcej problemów sprawiają rzeczowniki niepoliczalne (information, research, evidence) oraz odniesienia do czegoś po raz pierwszy.
Kilka praktycznych wzorców:
- Przedimki przy pierwszym i kolejnym wspomnieniu:
- „We propose a new model.” (pierwsza wzmianka)
- „The model consists of three components.” (kolejna wzmianka, wiadomo który)
- Brak przedimka przy rzeczownikach niepoliczalnych użytych ogólnie:
- „Further research is needed.”
- „Empirical evidence supports this claim.”
- „The” przy określeniu czegoś konkretnego lub unikalnego:
- „The research conducted in 2022 focused on…”
- „The Polish education system underwent major reforms.”
Typowym polonizmem jest nadmiarowe „the” przy ogólnikach:
- „
ThePrevious studies have shown…” → „Previous studies have shown…” - „
TheFuture work should address…” → „Future work should address…”
Dobrym nawykiem jest czytanie własnego tekstu z założeniem, że każdy „the” wymaga usprawiedliwienia: czy czytelnik wie dokładnie, o jakim obiekcie mowa? Jeśli nie – „the” jest podejrzane.
Spójniki i logika wywodu: „thus”, „therefore”, „what is more”
Polszczyzna chętnie korzysta z rozbudowanych spójników („w związku z tym”, „co więcej”, „ponadto”). W angielskich artykułach również pojawiają się łączniki, ale ich repertuar jest węższy, a częstotliwość – niższa. Gdy każdy akapit zaczyna się od „Moreover”, tekst traci płynność.
Najbezpieczniejszy zestaw spójników przydatnych w artykułach naukowych obejmuje m.in.:
- Konsekwencja, wniosek: „therefore”, „thus”, „as a result”, „consequently”
- Dodawanie informacji: „in addition”, „furthermore”, „also”
- Przeciwstawienie: „however”, „nevertheless”, „on the other hand”, „in contrast”
- Przykład, doprecyzowanie: „for example”, „for instance”, „in particular”, „specifically”
Problematyczne są kalki typu:
- „What is more” – nie jest błędem, ale brzmi potocznie i bywa nadużywane; w tekstach naukowych lepiej wybierać „Moreover” / „Furthermore” / „In addition”.
- „On the other side” – wspomniany już polonizm, który w dyskursie argumentacyjnym zastępowany jest przez „On the other hand”.
- „So” na początku zdań w wynikach i dyskusji – zbyt kolokwialne; lepiej „Therefore”, „Thus”, „As a result”.
Warto też ograniczać liczbę spójników w jednym zdaniu. Polskie przyzwyczajenie do „ponieważ…, dlatego…, w związku z tym…” prowadzi do angielskich potworków w rodzaju: „Because X, therefore Y, and as a result Z…”. Jeden silny łącznik zwykle w zupełności wystarcza.
Zaimki „this”, „that”, „these”, „those” bez niejasnych odniesień
W polskim łatwo wskazać poprzednie zdanie za pomocą „to”, „taka sytuacja”, „ten problem”. W angielskim gołe „this” lub „that” na początku zdania bywa niebezpieczne, bo nie zawsze wiadomo, do czego się odnosi.
Przykład problematyczny:
„The model failed to predict user behaviour in most cases. This suggests that it should be modified.”
Czy „this” odnosi się do modelu, do porażki predykcji, czy do większości przypadków? Bezpieczniej jest doprecyzować:
- „This result suggests that the model should be modified.”
- „This failure suggests that the model should be modified.”
- „This limitation suggests that the model should be modified.”
Krótki rzeczownik po „this/that/these/those” często rozjaśnia logikę całej sekcji. Jednocześnie pozwala uniknąć polonizmów składniowych, w których pojawia się gęstwinia „it”, „this”, „that” nieprowadzących do żadnego konkretnego referenta.

Styl naukowy po angielsku bez sztucznej „nadnaukowości”
Unikanie przeładowanych rzeczownikowych konstrukcji
Polska tradycja naukowa lubi złożone struktury rzeczownikowe: „przeprowadzenie analizy”, „realizacja badań”, „dokonywanie pomiarów”. W angielskim zbyt częste użycie nominalizacji prowadzi do ciężkiego, mało czytelnego stylu – zwłaszcza gdy pojawia się łańcuch rzeczowników jeden po drugim.
Porównanie:
Kalcząca wersja:
„The implementation of the analysis of the factors influencing user satisfaction allowed for the identification of the main determinants.”
Prościej i naturalniej:
„Analysing the factors that influence user satisfaction allowed us to identify the main determinants.”
Albo jeszcze czytelniej:
„We analysed the factors that influence user satisfaction and identified the main determinants.”
Dobrym ćwiczeniem jest przejrzenie własnego tekstu pod kątem fraz typu „the analysis of…”, „the implementation of…”, „the application of…”. Często można je zastąpić czasownikiem: „we analysed”, „we implemented”, „we applied”. Styl staje się przez to jednocześnie bardziej angielski i bardziej przejrzysty.
Proste czasowniki zamiast „pompowanych” fraz
Polonizmy stylistyczne w angielskich artykułach to często efekt nadmiernego uszlachetniania prostych czynności. Zamiast „use” pojawia się „make use of”, zamiast „show” – „provide a demonstration of”. Tego typu konstrukcje same w sobie nie są błędne, ale jeśli pojawiają się co drugie zdanie, tekst brzmi jak parafraza z generatora synonimów.
Kilka typowych par:
- „make use of” → „use”
- „carry out an analysis” → „analyse”
- „perform a comparison” → „compare”
- „provide a description of” → „describe”
- „conduct an examination of” → „examine”
Zamiana rzeczownikowych konstrukcji na proste czasowniki rzadko odbiera tekstowi „naukowość”. Zazwyczaj zwiększa natomiast klarowność oraz redukuje ryzyko niepoprawnych kolokacji (np. „do a research”, „make a research”, „realise a study”).
Ton bezosobowy vs. „we” – kiedy co wybrać
Autorzy przyzwyczajeni do polskiej bezosobowości („przeprowadzono badania”, „zastosowano metodę”) często unikają „we” w obawie przed zbyt osobistym tonem. Tymczasem w wielu czasopismach recenzowanych użycie „we” jest absolutną normą i uchodzi za bardziej uczciwe: jasno wskazuje, kto coś zrobił i kto ponosi odpowiedzialność za interpretację.
Porównanie trzech opcji:
- Bezosobowo: „In this study, a mixed-methods approach was used.”
- Z „this study”: „This study uses a mixed-methods approach.”
- Z „we”: „We use a mixed-methods approach.”
W artykułach empirycznych naturalny jest miks dwóch ostatnich wariantów: „this study” używane przy większych stwierdzeniach o projekcie, „we” przy konkretnych działaniach („we collected”, „we analysed”, „we compared”). Całkowite wyrugowanie „we” sprawia, że tekst zaczyna przypominać tłumaczenie z języka, który unika podmiotu – czyli dokładnie nasz przypadek.
Wyważone hedging: „may”, „might”, „suggest”, „appear to”
Angielska tradycja naukowa bardzo ceni ostrożne formułowanie wniosków. Zbyt kategoryczne stwierdzenia („prove”, „show conclusively”, „demonstrate beyond doubt”) budzą podejrzliwość recenzentów, o ile nie stoją za nimi naprawdę mocne dane. Z kolei polscy autorzy często próbują podkreślić siłę wyników właśnie przez takie słowa, co brzmi w angielskim nadmiernie agresywnie.
Bezpieczniejszy repertuar obejmuje m.in.:
- „The results suggest that…”
- „The data indicate that…”
- „This may explain why…”
- „Our findings appear to support the hypothesis that…”
- „There is some evidence that…”
Jednocześnie nadmierne rozmiękczanie każdej tezy („seem to suggest that it may be possible that…”) również jest problemem. Dobrą praktyką jest stosowanie jednego „hedgera” na zdanie – np. „may suggest”, a nie „seem to possibly suggest”.
Praca nad tłumaczeniem w praktyce
Strategia dwóch wersji: polska i angielska „robocza”
Przy tłumaczeniu własnego artykułu wielu autorów próbuje pisać po angielsku „na czysto”, równolegle z polską wersją. To zwykle kończy się plątaniną polskich kalk i pół-poprawnych struktur. Lepszym podejściem jest świadome stworzenie roboczej wersji angielskiej, którą od razu traktuje się jak tekst do przeredagowania, a nie ostateczne tłumaczenie.
Praktyczny schemat może wyglądać tak:
- Szybkie, dość dosłowne tłumaczenie polskich akapitów na angielski, bez perfekcjonizmu – z pełną świadomością, że powstaną polonizmy.
- Drugi przebieg, już tylko po angielsku: czytanie akapitów jak tekstu oryginalnego i przepisywanie zdań, które „brzmią po polsku”. Można przy tym ignorować polską wersję, jeśli pojawi się lepsza, naturalna konstrukcja.
- Trzeci przebieg skoncentrowany na spójności terminologii, czasów oraz struktury części artykułu (Introduction – Methods – Results – Discussion).
Praca ze słownikami i korpusami zamiast „intuicji polskiego anglisty”
Przy pisaniu po angielsku wielu autorów traktuje słownik dwujęzyczny jak ostateczny autorytet. To prosta droga do eleganckich, ale martwych sformułowań, które w artykule naukowym brzmią sztucznie albo wręcz śmiesznie. Znacznie bezpieczniej jest oprzeć się na tym, jak angielskiego faktycznie używają autorzy w twojej dziedzinie.
Przydaje się kombinacja kilku narzędzi:
- Słownik jednojęzyczny (np. Merriam-Webster, Oxford, Longman) – do sprawdzenia definicji, typowych kontekstów i łączliwości („collocations”).
- Korpusy językowe (np. COCA, NOW, iWeb) – do sprawdzenia, czy dana fraza w ogóle występuje i z czym zwykle się łączy.
- Wyszukiwarka w trybie „site:” lub w PDF-ach – do przeszukania artykułów z konkretnych czasopism („site:elsevier.com”, „filetype:pdf”).
Prosty schemat sprawdzania wątpliwej frazy może wyglądać tak:
- Masz karkołomną kalkę typu „realisation of research”.
- Wpisujesz w wyszukiwarkę:
"realisation of research" pdfi porównujesz liczbę trafień z np."conducted the study"lub"conducted the research". - Jeśli pierwsze zapytanie zwraca niemal wyłącznie prace autorów nieanglojęzycznych albo pojedyncze trafienia sprzed dekad, to sygnał ostrzegawczy.
Taka krótka „sonda” często ujawnia, że pięknie brzmiące kombinacje z polskiego po prostu nie funkcjonują w żywym angielskim rejestrze naukowym.
Weryfikacja rejestru: artykuły naukowe vs. blogi i fora
Przy wyszukiwaniu fraz w Google łatwo wpaść w pułapkę mieszanego rejestru: obok artykułów z Nature wyskakują posty na Quorze, materiały reklamowe i blogi. Jeśli opierasz się na takich wynikach, tekst może niepostrzeżenie skręcić w stronę kolokwialności albo marketingowego tonu.
Żeby tego uniknąć, można:
- Filtr „filetype:pdf” połączony z wyszukiwaniem fraz charakterystycznych dla artykułów („Abstract”, „Introduction”, „References”) – zwiększa szanse trafienia na literaturę naukową.
- Wyszukiwarka w obrębie konkretnego wydawcy lub czasopisma („site:springer.com”, „site:acm.org”) – pozwala podejrzeć, jak piszą native speakerzy w dokładnie twojej dziedzinie.
- Krótkie porównania: „X in the literature” vs. „X on the Internet” – to samo pojęcie bywa inaczej opisywane w publikacjach naukowych i w tekstach popularnych.
Dobrym nawykiem jest też szybkie zerknięcie na afiliacje autorów w kilku znalezionych artykułach. Jeśli dominują uczelnie z krajów anglojęzycznych, prawdopodobieństwo naturalnego użycia języka rośnie.
Checklist samokorekty przed wysłaniem do recenzji
Wiele polonizmów i niezręczności wychodzi dopiero przy czytaniu całości z odpowiednim „filtrem”. Krótką listę kontrolną można przejść w godzinę, a efekty bywają spektakularne.
- Tytuł i abstrakt – czy nie ma dosłownych kalk z polskiego typu „issue of”, „problematic of”, „in the scope of this paper we will attempt to…”?
- Wstęp – czy unikasz fraz w stylu „the aim of this article is the presentation of…” zamiast prostego „this article presents / aims to present…”?
- Metody – czy opis działań jest w czasie przeszłym i z prostymi czasownikami („we collected”, „we measured”), bez zbędnych rzeczownikowych potworków?
- Wyniki – czy unikasz komentowania („interestingly”, „surprisingly”) tam, gdzie powinien być suchy opis liczb i trendów?
- Dyskusja – czy wnioski są odpowiednio ostrożne (hedging), ale nie przesadnie rozmiękczone?
- Wnioski – czy nie powtarzasz całych akapitów ze wstępu innymi słowami zamiast skupić się na konkretnych odpowiedziach na pytania badawcze?
Na koniec warto przejrzeć tekst pod kątem nadmiaru pewnych słów-kluczy („however”, „moreover”, „therefore”). Jeśli w każdym akapicie pojawia się ta sama sekwencja łączników, czytelnik szybko się zmęczy.
Czytanie na głos i „czytanie oczami recenzenta”
Najprostsze narzędzie kontroli jakości to głośne czytanie. Zdania z kalkami i sztuczną składnią bardzo szybko „zgrzytają”, gdy trzeba je naprawdę wypowiedzieć. W tekstach naukowych to ćwiczenie bywa pomijane, bo kojarzy się z literaturą piękną, a działa równie dobrze właśnie w artykułach.
Przy drugim lub trzecim czytaniu można założyć zupełnie inną perspektywę – recenzenta, który:
- nie zna polskiego kontekstu kulturowego ani systemu szkolnictwa,
- nie ma dostępu do polskiej wersji artykułu,
- ma ograniczoną cierpliwość do zgadywania, co autor „miał na myśli”.
W praktyce chodzi o prostą zmianę pytania: z „czy to jest poprawne gramatycznie?” na „czy ktoś z zewnątrz zrozumie to bez dodatkowych wyjaśnień?”. Jeśli odpowiedź na kilka kluczowych fragmentów brzmi „nie jestem pewien”, to naturalny sygnał do przeredagowania.
Korzyść z krótkich przerw: dystans do własnych sformułowań
Pisząc w obcym języku, autor często przywiązuje się do pierwszej, mozolnie ułożonej wersji zdania. Tyle pracy kosztowało znalezienie „ładnego” czasownika i trzech specjalistycznych rzeczowników, że trudno z tego zrezygnować – nawet jeśli całość brzmi dziwnie.
Niewielka przerwa (dzień, dwa) między kolejnymi przebiegami redakcji pozwala spojrzeć na tekst jak na czyjąś pracę. Wtedy znacznie łatwiej skrócić pięciolinijkowe zdanie do dwóch prostych, zrezygnować z pompatycznych zwrotów i usunąć polonizmy, których wcześniej się nie dostrzegało.
Praca z „native speakerem”: czego oczekiwać, a czego nie
Współpraca z osobą anglojęzyczną – lektorem, redaktorem, kolegą z innego ośrodka – potrafi bardzo podnieść jakość językową artykułu. Warunek: obie strony mają realistyczne oczekiwania.
Kilka praktycznych zasad:
- Nie oczekuj cudów przy niezrozumiałym oryginale. Jeśli polska wersja jest logicznie niejasna lub wewnętrznie sprzeczna, nikt nie „przetłumaczy” jej w sensowny sposób. Najpierw trzeba uporządkować treść.
- Zapewnij kontekst merytoryczny. Krótkie wyjaśnienie, jaki jest cel badania, główne hipotezy i metoda, bardzo pomaga ocenić, czy zdania po angielsku rzeczywiście przekazują to, co powinny.
- Poproś o komentarze, nie tylko o poprawki. Zaznaczone miejsca typu „awkward”, „unclear”, „too vague” są cenniejsze niż kosmetyczne korekty przecinków.
Dobrą praktyką jest też przejrzenie poprawek i zadanie sobie pytania: czy umiałbym samodzielnie sformułować podobne zdanie następnym razem? Jeśli odpowiedź brzmi „tak”, korekta staje się realną nauką, a nie jednorazowym „upiększeniem” konkretnego tekstu.
Typowe pułapki przy tłumaczeniu „konkluzji” i „ograniczeń badania”
Końcowe części artykułu – zwłaszcza „Conclusions” oraz „Limitations” – są pełne subtelnych polonizmów. W polskich tekstach konkluzje często przypominają skróconą wersję wstępu, a ograniczenia pozostają raczej w tle, opisane jednym ogólnym zdaniem.
W angielskich artykułach recenzowanych oczekuje się raczej:
- precyzyjnych odpowiedzi na pytania badawcze (co dokładnie wynika z analizy, a co pozostaje nierozstrzygnięte),
- jasno nazwanych ograniczeń (np. rozmiar próby, dobór uczestników, ograniczony zasięg geograficzny),
- ostrożnych, ale konkretnych rekomendacji dla przyszłych badań lub praktyki.
Polonizmem jest np. zdanie: „The conducted research has its limitations, which should be taken into account in future studies.” Brzmi poprawnie, ale nic nie mówi. Lepsza wersja:
- „The study is limited by the small, non-random sample, which restricts the generalisability of the findings.”
- „Another limitation is the short observation period, which does not allow us to assess long-term effects.”
Podobnie z „podsumowywaniem” wszystkiego naraz: lepiej wymienić dwie–trzy kluczowe implikacje niż pisać ogólnie, że „the results are important for theory and practice”. Jeśli faktycznie mają znaczenie praktyczne, trzeba wskazać dla kogo i w jaki sposób.
Polskie „ważne”, „istotne”, „znaczące” vs. angielskie „significant”
Jednym z częstszych źródeł nieporozumień jest słowo „significant”. W polszczyźnie „wyniki są znaczące” to często ogólna ocena. W artykułach anglojęzycznych „significant” bez doprecyzowania zwykle sugeruje istotność statystyczną, co może zostać odczytane jako nieuprawnione roszczenie.
Kilka bezpieczniejszych alternatyw tam, gdzie nie chodzi o statystykę:
- „The results are important for understanding…”
- „The study provides meaningful insights into…”
- „We observed substantial differences in…”
- „The findings have major implications for…”
Jeśli zaś mowa o analizach statystycznych, lepiej doprecyzować: „statistically significant difference”, „significant at the 0.05 level”, niż zostawiać „significant” samotne, w kontekście, który może być niejednoznaczny.
Różnice dyscyplinarne: język humanistyki vs. nauk ścisłych
Teksty z zakresu literaturoznawstwa, filozofii czy socjologii często dopuszczają większą metaforyczność i bardziej rozbudowane zdania niż artykuły z biologii molekularnej czy informatyki. To jednak nie znaczy, że humaniści mogą całkowicie zignorować kwestie klarowności i unikania polonizmów.
W praktyce:
- w naukach ścisłych i technicznych preferuje się krótkie zdania, silne czasowniki, minimalną liczbę abstrakcyjnych rzeczowników,
- w humanistyce akceptowalne są dłuższe, bardziej zniuansowane konstrukcje, ale nadal obowiązuje troska o logiczne relacje („however”, „in contrast”, „for instance”).
Najgorszym wariantem jest połączenie polskiej tradycji esejowości z próbą „udawania” stylu ścisłego – powstają wtedy akapity pełne nominalizacji, w których trudno ustalić, kto co właściwie twierdzi i na jakiej podstawie.
Stopniowe budowanie własnego „mini-korpusu” fraz
Dobrym sposobem na systematyczne ograniczanie polonizmów jest tworzenie własnego zbioru sprawdzonych sformułowań. Nie chodzi o kopiowanie gotowych zdań, lecz o zapamiętywanie schematów językowych, które potem można elastycznie wypełniać własną treścią.
Przykładowy mini-korpus może zawierać sekcje typu:
- Wprowadzanie celu: „This article explores…”, „The study aims to examine…”, „We focus on…”
- Opis metody: „We employed a mixed-methods design…”, „Data were collected through…”, „We analysed the data using…”
- Prezentacja wyników: „The analysis revealed that…”, „We found that…”, „The data show a clear increase in…”
- Dyskusja i implikacje: „These findings suggest that…”, „This result may explain why…”, „Our study contributes to the literature by…”
Taki zestaw można zbudować w oparciu o kilka dobrze napisanych artykułów z renomowanego czasopisma. Z czasem schematy zaczynają „wchodzić w krew”, zastępując polskie kalki typu „the aim of the article is the attempt to show…”.
Świadome korzystanie z narzędzi automatycznej korekty
Narzędzia typu grammar checker, rozszerzenia przeglądarki czy moduły podpowiadające styl (np. Grammarly, LanguageTool) są przydatne, ale tylko jako pierwsza linia obrony. Wyłapują literówki, podpowiadają prostsze zdania, czasem sygnalizują niezgrabne sformułowania. Nie rozumieją jednak polskiego oryginału, więc nie poprawią błędnie przełożonej treści.
Rozsądna procedura może wyglądać następująco:
- Samodzielna redakcja pod kątem logiki i polonizmów.
- Przepuszczenie tekstu przez narzędzie automatyczne i przejrzenie proponowanych poprawek (z odrzuceniem tych, które zmieniają sens).
- Końcowy przebieg z perspektywy recenzenta: sprawdzenie spójności terminologii, rejestru i przejrzystości.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak poprawnie przetłumaczyć „problem badawczy” na język angielski?
W większości artykułów naukowych „problem badawczy” najlepiej tłumaczyć jako research question (gdy chodzi o konkretne pytanie badawcze) lub research issue (gdy mówimy o szerszym zagadnieniu/problemie do rozwiązania). Dosłowne research problem jest kalką z polskiego i rzadko pojawia się w recenzowanych publikacjach.
Dobrym nawykiem jest sprawdzenie w Google Scholar lub bazach typu Scopus, jakiej frazy używają autorzy w Twojej dziedzinie. Jeśli „research question” ma tysiące wyników, a „research problem” pojedyncze – wybór jest oczywisty.
Jak uniknąć polonizmów w artykule naukowym po angielsku?
Najpierw zwróć uwagę na typowe kalki leksykalne i składniowe: dosłowne tłumaczenia typu the aim of the work, literature of the subject czy bezosobowe struktury kopiujące polskie „przeprowadzono badanie”. Zastępuj je ustandaryzowanymi zwrotami: the aim of this study, literature review, we conducted a study.
Po drugie, porównuj swoje frazy z autentycznymi tekstami z topowych czasopism. Wpisuj w cudzysłowie całe wyrażenia do Google Scholar i sprawdzaj, czy naprawdę są używane. Po trzecie, skracaj zbyt długie zdania i upraszczaj nominalizacje (zamiast „the implementation of X was carried out”, napisz „we implemented X”).
Jak przetłumaczyć „cel pracy” w publikacji naukowej po angielsku?
Najczęściej stosowanymi, naturalnymi odpowiednikami są:
- the aim of this study
- the objective of this paper
- rzadziej: the purpose of this article/paper
Unikaj dosłownego the aim of the work, które jest typową kalką z polskiego i brzmi nienaukowo dla native speakera. W abstrakcie i we wstępie możesz dodatkowo ustandaryzować zdanie, np. „The aim of this study is to…” lub „This paper aims to…”.
Dlaczego tłumaczenie artykułu naukowego na angielski jest trudniejsze niż zwykłego tekstu?
Artykuł naukowy wymaga jednocześnie: precyzyjnej terminologii, spójnej logiki wywodu, zgodności z konwencjami danej dyscypliny oraz przejrzystego stylu. Każde nieprecyzyjne sformułowanie może zmienić interpretację wyników lub podważyć wiarygodność badań, co ma dużo poważniejsze skutki niż w tekście marketingowym czy informacyjnym.
Dodatkowo język publikacji naukowych po angielsku jest silnie znormalizowany: obowiązują charakterystyczne schematy budowania akapitów, prezentowania wyników, formułowania hipotez. Odstępstwa wynikające z kalk z polskiego (np. dosłowne „in the present article”) są od razu widoczne dla recenzentów.
Jak skrócić i uprościć polskie, „zbiurokratyzowane” zdania w tłumaczeniu na angielski?
Po pierwsze, zamieniaj rzeczowniki odczasownikowe na czasowniki. Zamiast „realizacja badania została przeprowadzona” napisz „we conducted the study”. Zamiast „przeprowadzenie analizy” – „we analysed” lub „we conducted an analysis”.
Po drugie, dziel bardzo długie zdania na dwa–trzy krótsze. W każdym zdaniu postaraj się wyraźnie oddzielić główną myśl od informacji uzupełniających. Angielski tekst naukowy źle znosi wielokrotne złożenia typowe dla polszczyzny – są odbierane jako mętne i mało profesjonalne.
Jak poprawnie napisać „w niniejszym artykule” po angielsku?
Najbardziej naturalne i najczęściej stosowane odpowiedniki to:
- in this paper
- in this article
Fraza in the present article jest wyraźną kalką z polskiego i w tekstach naukowych po angielsku brzmi sztucznie. Często jeszcze lepiej jest w ogóle ominąć przyimek „in” i zacząć zdanie od „This paper presents…”, „This study investigates…”, co jest zgodne z praktyką wielu czasopism.
Czy mogę samodzielnie tłumaczyć swój artykuł naukowy na angielski?
Możesz, ale warto mieć świadomość ograniczeń. Autor świetnie zna własny tekst, co paradoksalnie utrudnia zauważenie niejasności, polonizmów i zbyt dosłownych struktur. Zawodowy tłumacz może z kolei nie znać specyficznej terminologii Twojej niszy.
Optymalne rozwiązanie to współpraca specjalisty od treści (Ty) i specjalisty od języka (tłumacz, redaktor native speaker). Jeśli pracujesz samodzielnie, koniecznie: wzoruj się na artykułach z topowych czasopism w Twojej dziedzinie, korzystaj z korpusów (Google Scholar, Scopus) do weryfikacji fraz i zaplanuj etap zewnętrznej korekty językowej przed wysłaniem tekstu do recenzji.
Wnioski w skrócie
- Tłumaczenie artykułu naukowego na angielski wymaga nie tylko poprawności językowej, ale też precyzji terminologii, spójności logicznej i zgodności z konwencjami dyscypliny – każde nieprecyzyjne sformułowanie może obniżyć wiarygodność badań.
- Najlepszy efekt przekładu daje współpraca autora-specjalisty z tłumaczem językowym; przy samodzielnym tłumaczeniu kluczowe są wypracowane narzędzia i nawyki eliminujące polonizmy oraz niejasne fragmenty.
- Polskie teksty naukowe są zwykle bardziej znominalizowane i „zbiurokratyzowane”; w angielskim należy preferować proste czasowniki zamiast rzeczowników odczasownikowych, by uniknąć ciężkiego, mało komunikatywnego stylu.
- W angielskim języku naukowym zaleca się krótsze, klarowne zdania, podczas gdy polskie standardy tolerują bardzo długie konstrukcje – w przekładzie trzeba świadomie dzielić złożone zdania na kilka prostszych.
- Angielskie publikacje naukowe wymagają większej eksplicytności: autor powinien wyraźnie prowadzić czytelnika przez strukturę argumentacji, cele akapitów i rolę przykładów, czasem dodając sygnały logiczne nieobecne w polskim oryginale.
- Cel tłumaczenia (czasopismo indeksowane, konferencja, monografia, raport grantowy) wpływa na stopień dopracowania stylu, ale we wszystkich przypadkach priorytetem jest brak polonizmów i maksymalna przejrzystość tekstu.






